Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedną Nogą w Grobie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedną Nogą w Grobie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 kwietnia 2013

Jedną Nogą w Grobie - odcinek 28


Ufff.
No więc tak: od jakiegoś czasu obiecuję sobie, że reaktywuję Jedną Nogą w Grobie. Tym bardziej teraz, skoro Uuk jest w stanie hibernacji. Jak być może niektórzy wiedzą, zdecydowałam się na udział w wyzwaniu rysunkowym – trzydzieści dni i trzydzieści rysunków. Dzień trzynasty polegał na narysowaniu komiksu. Cóż za szczęśliwy dla mnie zbieg okoliczności! Wreszcie miałam odpowiedniego kopa, żeby wziąć byka za rogi i odkurzyć Frankiego z ekipą.
Inna sprawa, że wyzwanie postanowiłam wykorzystać do poćwiczenia posługiwania się tabletem. Mam go półtora roku, a używałam może ze dwa razy. No więc tak ćwiczę, w zeszłym tygodniu odkryłam, że mogę mu zmniejszyć wrażliwość na drgania i takie tam… Prawie nauczyłam się korzystać z tych wszystkich klawiszków. Rzecz w tym, że to pierwsze w historii Jedną Nogą w Grobie popełnione bez ani kawałka ołówka czy kredki. Full tablet + Paint Tool SAI, z którym z kolei zaczęłam się zaprzyjaźniać dosłownie dwa dni temu, właśnie przy okazji tegoż dzieła.
Chodzi mi po prostu o to, że to odcinek hiper-eksperymentalny. No ale jest. Żeby nie było, że ja tak tylko gadam, gadam, a nic z tego nie wynika.
Ja się naprawdę staram!

…szkoda tylko, że za diabła nie pamiętam pomysłu, jaki miałam na scenariusz dla Jedną Nogą w Grobie…


wtorek, 13 marca 2012

Jedną Nogą Bliżej Starości, czyli odcinek urodzinowy

Niebawem będę robić tutaj rzeczy straszliwe. A póki co - musi wystarczyć. Ot, niech będzie wiadomo, że żyję i jeszcze nie porzuciłam bloga.
Więcej wieści i niusów - jutro. Albo jakoś tak.


sobota, 31 grudnia 2011

Jedną Nogą w Nowym Roku, czyli odcinek sylwestrowy


Zauważyłam, że wszyscy robią z okazji nadchodzącego Nowego Roku jakieś podsumowania, zestawienia i inne cuda-wianki. Nie chciałam być gorsza – acz przyznać muszę, że na podsumowania nie miałam najmniejszej ochoty. Bo i co tu podsumowywać? Czy kogoś interesuje statystyka, ile notek na jaki temat popełniłam?
Postanowiłam więc pożegnać ten rok po swojemu – wraz z gronem moich blogowych ulubieńców. Przy tej okazji potrenowałam nieco odmienny sposób popełniania komiksu – doszłam jednak do wniosku, że bynajmniej nie jest to ani prostsze, ani szybsze. Z drugiej strony, wiem już, w których miejscach źle zaczęłam i przez co później się musiałam ostro męczyć. Tak czy owak, powoli znajduję chyba swój złoty środek między rysunkiem odręcznym a modyfikacjami komputerowymi. No i myślę, że teksty i chmurki robione w ten akurat sposób będą czytelniejsze…
No cóż – mniejsza o większość. Dużo szczęścia i uporu w spełnianiu noworocznych postanowień w roku 2012 życzę ja, Fraa, oraz moja skromna drużyna!



środa, 12 stycznia 2011

Odcinek 25


No dobrze – Fraa widzi w tym odcinku co najmniej trzy błędy w rysunkach. Cóż – kawiarka na nowo wdraża się po długiej przerwie, więc i tak dobrze, że póki co dostrzega tylko trzy.
Żadnych rewolucji nie było tym razem – no, pojawiła się próba zwiększenia chmurek z tekstami, bo ponoć były za małe. Ale prawdę mówiąc, Fraa nawet nie wie, czy ostatecznie cokolwiek się zmieniło.

A z innych przemyśleń:
Fraa uważa skrót „KKK” za niezwykle zabawny w swojej dwuznaczności. A właśnie, skoro już o KKK mowa, to znacie Państwo tę zagadkę?

Co to jest:

Właściwie Fraa miała coś jeszcze napisać, ale zapomniała. Trudno – może następnym razem. No i tytułem zapowiedzi: przypuszczalnie odcinki trzeciej serii (tak, tak - okazało się, że kawiarka robi przerwy bardzo regularnie, co dwanaście odcinków) Jedną Nogą w Grobie będą nieco bardziej powiązane ze sobą, niż miało to miejsce do tej pory.



Odcinek 25. Przytaczając (choć niedokładnie, bo Fraa nie pamięta dosłownego cytatu) słowa bodajże Szkota z Mechaników Shanty: może kiedyś zrobimy z tego coś fajnego.



środa, 27 października 2010

Odcinki sentymentalne, czyli seria pilotażowa

Dziś Fraa wygrzebała ze swojego prywatnego IPN-u teczkę na Jedną Nogą w Grobie. W teczce tej znajdowała się pierwsza seria rysunków – mają swoje lata, ale Fraa wychodzi z założenia, że najuczciwiej będzie je zaprezentować: w końcu to od nich zaczął się ów, że tak kawiarka hucznie to nazwie, „projekt”.
Łatwo zauważyć, że wtedy Fraa stawiała głównie na „Ale Scott Adams też nie umie rysować (przynajmniej tak twierdzi)!” – każdy rysunek został wykonany od początku do końca ręcznie, przy wtórze modłów o to, żeby jeden od drugiego za bardzo się nie różnił (bogowie raczą wiedzieć, ile mniej-więcej wynosi „za bardzo”). Całą nadzieję kawiarka pokładała w tym, że zagęszczenie cegiełek w murze (robionych od linijki, więc pi razy drzwi powinny być jednakowe) odciągnie uwagę potencjalnego widza od wszelakich innych niedoróbek.
Tak naprawdę, ta seria rysunków była robiona nawet bez kalki – jako kalka dla ubogich występował wtedy papier śniadaniowy. Byłoby łatwiej, gdyby jednak był nieco bardziej przezroczysty. Pojawiła się też szczwana metoda: „pierwszy szkic narysuję mocno przyciskając ołówek do kartki, to na kartce pod spodem będę miała wyciśnięty już szkic do kolejnego odcinka”.
Fraa musi nieskromnie przyznać, że z niektórych odcinków pierwszej serii nadal jest nawet całkiem zadowolona. No i postacie dużo częściej były w ruchu (no ba! W końcu wtedy nie rzuca się tak w oczy różna wielkość dłoni i inne tego typu kwiatki) – właściwie to kawiarka tak sobie myśli, że można by do tego wrócić.

Jedno jest pewne: Grabarz nigdy nie miał imienia.

Seria pilotażowa, odcinek 1 – czyli tak właśnie poznali się Franki i Grabarz;
Seria pilotażowa, odcinek 2;
Seria pilotażowa, odcinek 3 – a tak dołączyła do nich Petunia;
Seria pilotażowa, odcinek 4 – cegiełki. Dużo cegiełek;
Seria pilotażowa, odcinek 5 – ten odcinek słabo się zestarzał. Kiedy był rysowany, Michael Jackson jeszcze żył i miał się dobrze. To znaczy na tyle, na ile może czuć się dobrze ktoś po tylu operacjach plastycznych, bez pigmentu w skórze i z odpadającym nosem...
Seria pilotażowa, odcinek 6;
Seria pilotażowa, odcinek 7 – gdyby ktoś miał wątpliwości, dlaczego właściwie Franki nie leży jak bogowie przykazali.
Seria pilotażowa, odcinek 8 – tak... wtedy kawiarce wydawało się, że to dobry pomysł. Chwilę po skończeniu całości spojrzała na to i rzekła: WTF?! Ale było już za późno. Fraa nie ma pojęcia, dlaczego akurat afro;
Seria pilotażowa, odcinek 9 – czyli nieco o przeszłości Frankiego;
Seria pilotażowa, odcinek 10 – czyli właściwie zapowiedź przyszłego Grabarza. W tym właśnie odcinku wyłoniły się poniekąd w dużej mierze relacje między Frankim a Grabarzem;
Seria pilotażowa, odcinek 11 – ...choć nigdzie nie jest powiedziane, że Franki nie może mieć swoich pięciu minut. Swoją drogą, ten odcinek też słabo zniósł próbę czasu. Teraz zabawy z krzyżem to ryzykowna sprawa...
Seria pilotażowa, odcinek 12 i ostatni – tutaj Państwo mogą znaleźć poniekąd wyjaśnienie tego, czym się zaczyna druga seria. Jak widać, plan był dobry, no ale... Zawsze jest jakieś „ale”.

sobota, 25 września 2010

Odcinek 24

Dzień dobry.

Dziś bez większych niespodzianek. Jeśli oczywiście nie liczyć tego, że Fraa wrzuca odcinek Jedną Nogą w Grobie bez opóźnień, co właściwie samo w sobie jest jedną wielką niespodzianką...
Tym niemniej największym eksperymentem dzisiejszego odcinka jest użycie kredek Bambino do kolorowania. No, oczywiście całość można potraktować jako jeden wielki eskperyment, jako że Fraa już zupełnie zapomniała, jakich używała tutaj efektów, jakie było ich nasycenie i o ile trzeba było zmniejszyć poszczególne rysunki po zeskanowaniu, żeby całość nie wyglądała jak „Upadek Ikara” Chagalla.
Ale świadomych eksperymentów nie było.

Z tego miejsca Fraa pozdrawia wszystkich wielbicieli Mhrocznych Ylfów i zaprasza do odcinka 24.


 

sobota, 15 maja 2010

Odcinek 23

I oto koniec sobotnich zaległości. Fraa jest z siebie dumna.
Ponieważ to ten wpis jest u góry, tutaj Fraa zwróci uwagę, że właściwie tego odcinka nie należy oglądać ani czytać. To znaczy nie przed zerknięciem do dwóch poprzednich odcinków, których co prawda nie było, ale które w końcu się pojawiły.
Fraa postara się wreszcie jakiś odcinek wrzucić bez opóźnień, aczkolwiek realnie patrząc, raczej czarno to widzi.
W tym miejscu Fraa pragnie wyrazić podziękowania dla Kalevatar z Przyczajonej Logiki..., bo to jej tekst (Ctrl+F → potworem) wbił się tak mocno w kawiarczą pamięć, że ostatecznie musiał pojawić się gdzieś tutaj.


 

sobota, 8 maja 2010

Odcinek 22

Wnikliwy widz zauważy, że pojawił się pewien wątek, który jest kontynuowany już przez kilka odcinków. Nie, Mody na Sukces nie będzie (chyba), tym niemniej Fraa pomyślała sobie, że czasem można pociągnąć jakiś temat nieco dłużej.
Przy tej okazji należy się parę wyjaśnień. Pojawią się one pod komiksem, coby nie spoilerować. Zaleca się nie czytać tekstu poniżej komiksu przed obejrzeniem komiksu jako takiego. No, chyba że oczywiście macie to Państwo w głębokim poważaniu, co też jest możliwe, wobec czego możecie Państwo czytać dowolnie, z "nie czytać wcale" włącznie.

 

A teraz do rzeczy:
  • Helena nie jest przypadkowym imieniem. To swego rodzaju hołd. Po więcej szczegółów Fraa odsyła zainteresowanych, którzy jeszcze dziwnym trafem się nie domyślili,  do obsady Gnijącej Panny Młodej i do zerknięcia, kto tytułowej Pannie Młodej podkładał głos w oryginalnej wersji.
  • Sukienka jest czerwona. Rękawiczki i kapelusz czarne, a sukienka - czerwona. Oczywiście tutaj tego nie widać, bo wszystko jest szaro-beżowe, ale Fraa zapewnia: czerwona.
  • Fraa jest ciekawa, czy można rozpoznać kwiatki.

PS. Jeszcze jedno: w Odcinku 19 pojawiły się trzy autentyczne postacie. Idąc od lewej strony, były to co następuje: ten pan, ta pani oraz ten pan. Za brak podobieństwa Fraa przeprasza.

sobota, 1 maja 2010

Odcinek 21

Fraa - jak zwykle - miała potężną obsuwę z terminowością, aczkolwiek tym razem - dla odmiany - było gorzej niż zwykle. W każdym razie oto w końcu jest uzupełnienie zaległości sobotnich.
Gdyby ktoś nie pamiętał poprzednich odcinków i z różnych przyczyn nie miał zamiaru do nich wracać, Fraa napomknie tylko, że mowa była o domniemanej kobiecie życia Frankiego.
Przy okazji: Fraa znalazła ostatnio kartkę z listą bohaterów Jedną Nogą w Grobie (tak, z tą bardzo obszerną listą, zawierającą aż trzy postacie). Były tam portrety osób wraz z podpisami. A konkretnie: Franki z podpisem "Franki", Petunia z podpisem "Petunia" i Grabarz... bez podpisu. To może być niechybnym znakiem tego, że Grabarz istotnie nie miał imienia. Smutne, ale prawdziwe...
Tak czy tak, Cyryl powrócił.


 

sobota, 24 kwietnia 2010

Odcinek 20

Na wstępie Fraa pragnie przeprosić (ha! paradne, doprawdy...) za makabryczne opóźnienie z Odcinkiem 19. Został on już uzupełniony, gdyby ktoś pytał.


Fraa musi przyznać, że sprawia jej pewną radość obdarzanie martwego Frankiego większą porcją energii życiowej, niż Grabarza. Być może w istocie Fraa dużo lepiej bawi się z projektem Jedną Nogą w Grobie, niż potencjalny Czytelnik, ale to w niczym nie przeszkadza. Ponadto Fraa nie może się oprzeć parszywej pokusie dorzucenia do tych dwóch panów jakiejś miłej pani. To znaczy oczywiście oprócz Petunii. No ale w końcu Petunię dość trudno rozpatrywać w kategoriach „kobieta” czy też „miła pani”.

Właściwie wiele więcej nie można przy tej okazji już napisać.

Endżoj.


 

sobota, 17 kwietnia 2010

Odcinek 19

Fraa oczywiście znów miała potężne opóźnienie, ale co tam.
Jak można zauważyć, Fraa zrezygnowała z rozmywania kredek akwarelowych. Mimo całej intensywności i innych walorów, po prostu na tak małym obrazku Fraa nie jest w stanie tego jakoś z sensem wycieniować. A prawda jest taka, że ewentualnych rys, bladości i tak dalej i tak nie widać w ostatecznym rozrachunku, bo giną w innych efektach. Toteż Fraa zrezygnowała z tego sposobu.
Niebo doczekało się ostatecznej formy modyfikacji komputerowej.

Fraa jest natomiast całkiem ciekawa, czy widać kim są duchy. Bo że postacie autentyczne, to Fraa ma nadzieję, że nie trzeba tłumaczyć. Teraz pozostaje problem tego, czy udało się oddać jakiekolwiek cechy charakterystyczne tych postaci. Nie należy się tu też kierować żadnymi sympatiami ani antypatiami kawiarki, jako że duchy prezentują chyba pełen przekrój.

Jeśli ktoś uzna ten rysunek za jakiś straszny nietakt, to trudno. Fraa będzie wdzięczna za wskazanie jakiejś instrukcji, ile czasu konkretnie musi minąć, zanim można wspominać martwe osoby bez łez w oczach i drżącego podbródka.

Przy tej okazji Fraa chciała też podziękować Ylvanowi, który z godnym wzmiankowania poświęceniem prezentował jej, jak wygląda siadający człowiek. Cóż...Fraa naprawdę przeprasza, że w rezultacie i tak Grabarz wygląda jakby się przewracał. Rysowanie siadającego człowieka jest trudne...

 

PS. Ile razy słyszeli Państwo w ciągu ostatnich dni słowo "tragedia" czy też całościowe sformułowania typu "To wielka tragedia"?

sobota, 10 kwietnia 2010

Odcinek 18

Nie należy zapominać, że Grabarz (Łosiu, może i to był Eustachy... acz póki co Fraa wstrzyma się z określaniem go tym imieniem, bo nadal nie jest pewna) jest grabarzem nie tylko z nazwy. To jego zawód. I czasem, niestety, zdarzy się tak, że nie można już siedzieć na tyłku, palić papierosa i pić. Czasem grabarz po prostu musi pracować.
Jak ktoś chce, może to traktować jako taki jednonogowgrobowy hołd. A jak nie chce, to nie musi.
Jak ktoś chce, może też przypomnieć sobie jentyki cętkowane i trawiaste. Ale też nie musi.

Po prostu dzisiaj będzie w ten sposób.


sobota, 3 kwietnia 2010

Odcinek 17

Jak Fraa wspominała, tym razem właściwie zrobiła to w ten sam sposób, jak poprzedni odcinek. Oczywiście z opóźnieniem, ale to wszystko przez tę Wielkanoc, która - niestety - była zupełnie nie po drodze, jeśli idzie o jakąkolwiek pracę twórczą.

Fraa natomiast zaczęła się przy tej okazji zastanawiać... Wielkanoc upamiętnia zmartwychwstanie, tak? Na dzisiejsze standardy co właściwie odróżnia Zbawiciela od każdego innego ożywieńca? To znaczy oczywiście rozróżnienie jest dość istotne, przynajmniej dla pewnej grupy ludzi: Jezus to Syn Boży, a inny ożywieniec, zombie czy coś takiego... no to po prostu ożywieniec. Ale cecha charakterystyczna jest ta sama: powstanie z grobu.

Fraa dochodzi do wniosku, że chrześcijaństwo to na swój sposób makabryczna religia. We wznoszeniu modłów do nieumarłego jest coś fascynująco straszliwego.

W każdym razie wesołych świąt!

sobota, 27 marca 2010

Odcinek 16

No. W końcu udało się domknąć szesnasty odcinek Jedną Nogą w Grobie.
Fraa znów borykała się z nowymi metodami – ale tym razem chyba rzeczywiście coś udało jej się rozkminić. Wbrew pozorom, obecny sposób ma szansę sporo ułatwić, a to opóźnienie wynikało z tego, że Fraa dopiero się uczyła. No i na pewien trywialny sposób wpadła dopiero po wielu godzinach męczenia się. Chyba następny odcinek Fraa spróbuje narysować tą samą metodą – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie i szybciej, i lepiej. Jeszcze tylko trzeba się zastanowić nad komputerowym podrasowaniem nieba, bo jednak wciąż jest łaciate.

Mimo dwudniowej obsuwy, Fraa uważa, że tym razem odniosła sukces.






Fraa dopiero po dokończeniu szkicu zaczęła się zastanawiać nad tym, co właściwie narysowała. Czy wyobraża sobie, żeby Grabarz kiedykolwiek tańczył albo śmiał się? Musiała się bardzo intensywnie nad tym zastanowić, ale doszła do wniosku, że tak – jeśli dostatecznie by się upił...?


PS. Aha – i jak się, do stu diabłów, nazywa ta gra, co to trzeba przejść pod coraz niżej znajdującym się kijem bez dotknięcia go?

sobota, 20 marca 2010

Odcinek 15

Trochę potrwało, nim sobotnia notka się załadowała. No ale w końcu. Lepiej późno niż później.
Rzecz w tym, że Fraa próbowała tym razem bawić się kredkami akwarelowymi, wodą i wacikami. I nagle się okazało, że to trwa o wiele dłużej, niż Fraa przewidywała. I właśnie ten czas roboty jest zasadniczym minusem tej metody. Ma ona co prawda swoje plusy:

  • w jakimś stopniu są niewidoczne (albo przynajmniej gorzej widoczne) maźniaki kredkowo-ołówkowe;
  • nie widać białych kresek w miejscach, gdzie kartka była akurat wgnieciona (analogicznie nie widać ciemniejszych w miejscach, gdzie akurat pod kartką był jakiś okruch);
  • można w ten sposób bardziej jednolicie zamalować większe powierzchnie, dzięki czemu na przykład po raz pierwszy niebo nie jest modyfikowane komputerowo;
  • możecie Państwo wierzyć lub nie – kolory są o wiele intensywniejsze;
  • Fraa mogła pobawić się czymś nowym.

Rzecz w tym, że intensywność kolorów i tak idzie precz przy postarzaniu (a Fraa bardzo lubi ten efekt), a to niemodyfikowane niebo, chociaż stosunkowo jednolite, to jednak o wiele za jasne.

I Fraa znowu jest w kropce.



Cyryl jest Cyrylem, bo tak. Bo znacząca data imienin. A jeśli chodzi o jego kwestię, to niestety, Fraa nie może sobie przywłaszczać czegoś takiego. W tym przypadku Fraa sięgnęła do źródła wszelakich kiczowatych lamentów, do niezgłębionej studni beznadziejnie zniewieściałych emo-wampirów: do grafomanii pani Meyer. Fraa wiedziała, że znajdzie coś odpowiedniego. Co więcej: do stworzenia fryzury Cyryla, Fraa kilkakrotnie zmuszona była zerkać na zdjęcie wymoczkowatego Parkinsona... Patisona... Pattinsona, no!
Całość inspirowana pewnym dialogiem sprzed paru lat, który – o ile Fraa dobrze pamięta – brzmiał mniej-więcej tak:
- Jak wygląda Inzaghi?
- Hmm... Wiesz jak wygląda Nesta?
- No wiem.

- To Inzaghi tak nie wygląda.


Z tego miejsca Fraa dziękuje autorkom powyższego dialogu i pozdrawia.

sobota, 13 marca 2010

Odcinek poniekąd jubileuszowy

Dziś zamiast kolejnego, tradycyjnego odcinka, obrazek specjalny. Ot tak.




PS. Nie, Fraa nie miała pojęcia, że Petunia potrafi grać na banjo. Jak widać potrafi.

sobota, 6 marca 2010

Odcinek kolejny

Projektu „Jedną Nogą w Grobie” ciąg dalszy.

Fraa cały czas szuka najodpowiedniejszych rozwiązań do produkcji tego czegoś. Ma już dwa nowe pomysły, więc prawdopodobnie piętnasty odcinek będzie nieco się różnił pod względem wykonania od dwóch poprzednich. No ale to za tydzień. Na razie jest jak jest. I tak nieco się różni, bo Fraa zapomniała część ustawień i musiała trochę improwizować, ale starała się, żeby styl pozostał pi razy drzwi ten sam.
Imię Grabarza nadal nie jest znane. Na razie Fraa potrafi powiedzieć o nim tylko tyle, że jego rękawiczki są prawdziwe. Fraa ma takie: są zrobione na drutach, z zielonej włóczki. Fantastyczne, jeśli ktoś ma nieszczelne okna. To naprawdę świetne rękawiczki. Nawet jeśli inni mówią, że Fraa wygląda w nich jak żul.

Wnikliwy obserwator zauważy ponadto, że zmienił się nieco wystrój trumny - Fraa zauważyła, że przecież taki właśnie był w pierwotnych dwunastu odcinkach. Najwyraźniej ostatnio o tym zapomniała. Błąd naprawiony i odtąd to taki właśnie wygląd trumny będzie obowiązywał dla dalszych odcinków.


Czy ktoś z Państwa zastanawiał się kiedyś, jak musi wyglądać życie zombie, którego nogi zgniły solidny kawałek czasu temu? Pójść nigdzie nie można, a pogadać nie ma z kim, no bo kto łazi po cmentarzach i szuka martwych rozmówców? Fraa sobie myśli, że to musi być bardzo smutne i samotne życie po życiu.

Fraa widzi też jasno i wyraźnie, że popełnienie normalnej, tekstowej notki jest o wiele szybsze od czegoś takiego. To na swój sposób zabawne: tekst pisze się szybciej niż rysuje „Jedną Nogą w Grobie”, ale z kolei czyta się dłużej niż ogląda perypetie Frankiego i Grabarza. Czyli wychodzi na to, że im więcej Fraa wkłada pracy w notkę, tym szybciej rzeczoną notkę można łyknąć i pójść dalej. No ale co zrobić? Tak najwidoczniej musi być.




PS. Nazwa zespołu jest prawdziwa. Fraa natknęła się na nią gdzieś w sieci dawno temu. Z tego miejsca Fraa pragnie serdecznie pozdrowić członków zespołu "Dzikie, Prymitywne Hordy Półludzi Walczące o Dostęp do Samicy przy Pomocy Oszczepu" - niech Szmoc będzie z Wami!

sobota, 27 lutego 2010

Odcinek 13

Dawno temu Vamphra zaczęła pewien projekt, a po dwunastu odcinkach go zamknęła i wyrzuciła klucz. Łosiu co prawda zapytała, kiedy druga seria, ale Vamphra miała postanowione: dwanaście odcinków i ani jednego więcej.
Tymczasem Fraa, skoro już ma ten swój poligon... ekhm, ten swój blog, postanowiła włamać się do ciemnego magazynu, w którym pokrywał się kurzem i pajęczynami wyżej wspomniany projekt i – kto wie – może nawet spróbować pobawić się w kontynuację. Dla ćwiczenia systematyczności czy coś takiego. Fraa jeszcze nie wymyśliła po co.

Oczywiście będą to – przynajmniej na razie – makabryczne improwizacje. „Makabryczne” nie w sensie tematyki, ale strony technicznej. Fraa dopiero odkrywa pewne programy i/lub narzędzia, więc teraz zacznie się etap prób i błędów. Oby z czasem było więcej prób, a mniej błędów.

Cóż można powiedzieć o projekcie? Na początek może Fraa przedstawi bohaterów, jako że z braku pierwszego tuzina odcinków pewne informacje mogły umknąć:
– Franki → zombie; za życia był taksówkarzem; Fraa nie ma bladego pojęcia, dlaczego zombie ma na imię akurat Franki (jak ktoś chce być hiperpoprawny, może oczywiście to zapisywać „Frankie”, ale Fraa nie widzi sensu takiego postępowania), ale coś jej się tli, że to po prostu była pierwsza z brzegu ksywka należąca do osobnika, którego Fraa spotkała bodajże raz w życiu, akurat jakoś w okolicach narodzin pomysłu na ów projekt.
– Grabarz → Fraa jest niemal pewna, że grabarz miał jakieś imię, ale za skarby dwóch wszechświatów nie może sobie przypomnieć, jakie. Toteż dopóki nie będzie jakiegoś nagłego objawienia, grabarz pozostanie po prostu Grabarzem. Co można o nim powiedzieć? Cóż: jest grabarzem i to on odkrył Frankiego, a później rzucił tę robotę, rzucił nałogi, założył rodzinę i zaczął nowe życie.
– Petunia → po prostu Petunia. Twierdzi, że to imię niszczy jej imidż.

Więcej uwag Fraa chwilowo nie ma.

Eksperyment „Jedną nogą w grobie” uważa się za (ponownie) otwarty.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...