wtorek, 23 lipca 2019

Podbój kosmosu po polsku: "Cena nieważkości"


Autor: Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Tytuł: Cena nieważkości. Kulisy lotu Polaka w kosmos
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2018
Wydawca: Agora SA

Od dawna wiedziałam, że powiedzenie o nieocenianiu książki po okładce jest zupełnie bez sensu. Jasne, może okładka nie daje stuprocentowej gwarancji sukcesu, ale muszę przyznać, że u mnie zazwyczaj się sprawdza – od czasu kupienia Drogi goblina Jima Hinesa wyłącznie na podstawie okładki. Toteż pozwoliłam sobie kierować się dokładnie tym samym, kiedy zobaczyłam promocję na reportaż Cena nieważkości…. No bo tak: nie czytałam dotąd żadnego tekstu ani Dariusza Kortko, ani Marcina Pietraszewskiego. Prawdę mówiąc, nawet nie bardzo kojarzyłam nazwiska. Co więcej, nie czytałam Ciężaru nieważkości Mirosława Hermaszewskiego, więc nawet nie bardzo wiedziałam, do czego nawiązuje tytuł.
No ale okładka jest naprawdę ładna (dlatego mam ebooka – równie mądra decyzja co przy okazji Króla Wron Szymona Kruga), więc uznałam, że hej: lot w kosmos, co może pójść źle?

Całkiem szczerze, to na początku reportaż mnie nie ujął. W gruncie rzeczy – irytowała mnie narracja. Odnosiłam wrażenie, że reportażysta głównie usiłował przyszpanować przed czytelnikiem tym, ile to on pił z rosyjskimi oficjelami i funkcjonariuszami. I pamiętam, że ze sporą dozą zniechęcenia pomyślałam sobie wówczas, że Książek to to nie jest.
Na szczęście jednak to był tylko stosunkowo niefortunny początek. Reportaż stopniowo się rozkręca i strona po str- cóż, procent po procencie lektura była bardziej wciągająca.
Oczywiście, sam lot Polaka w kosmos byłby stosunkowo wąskim tematem i trudno by było w ciekawy sposób wypełnić nim książkę – toteż w gruncie rzeczy to tylko jeden z rozmaitych wątków, z którymi można się zapoznać czytając reportaż. W ogóle trochę czasu mija, zanim na scenę wkroczy tytułowy bohater, czyli Mirosław Hermaszewski. Najpierw autorzy przytaczają wcześniejszy przebieg kosmicznego wyścigu i przybliżają kontekst społeczno-polityczny. Zanim pojawi się Polak, dużo uwagi poświęcono chociażby Jurijowi Gagarinowi. Zresztą, później temat znów się rozgałęzia – autorzy zostawiają polskiego kosmonautę, gdy ten w chwale wraca na Ziemię i zaczyna jeździć od miasta do miasta, żeby opowiadać o kosmosach i rozdawać autografy. Czytelnik zaś poznaje ciąg dalszy historii, w której przez pewien czas Hermaszewski się nie pojawi. A kiedy się pojawi, będzie to już bardziej gorzkie i zdecydowanie mniej związane z kosmosem.
Władimir Komarow przeczuwa, że to może być samobójcza misja. Start jego statku obserwuje Jarosław Gołowanow, dziennikarz, niedoszły kosmonauta. – Komarow był w depresji, nie uśmiechał się, nie żartował, był bardzo przybity. Wiedział o błędach w konstrukcji statku – mówi.

Jeśli mam być szczera, to chyba te wszystkie historie wokół całego podboju kosmosu były dla mnie ciekawsze niż stricte wątek Hermaszewskiego (za wyjątkiem anegdoty o Armstrongu – była głupia i koszmarnie naciągana). No bo cóż – Polak był jednym z wielu kandydatów, w dodatku wcale nie najlepszym, a jego lot nie był w zasadzie tak spektakularny na tle takich osiągnięć jak pierwszy człowiek w przestrzeni kosmicznej czy pierwszy człowiek na Księżycu. Ale przytoczenie kolejnych błędów i katastrof poszczególnych misji jest jednak dość przerażające, szczególnie przez kontrast pomiędzy przyczynami tych tragedii (zazwyczaj to coś w rodzaju „wiemy, że rakieta jest na sznurek i gumę do żucia, ale musimy zdążyć na święto, żeby fajnie wyglądało”) a skutkami – czyli mnóstwem bezsensownych zgonów. A pośród tego wszystkiego tak niesamowite historie jak Leonowa, który przeżył wbrew wszystkiemu.

A już szczególnie ciekawa była historia wspomnianego już Gagarina. Przyznam, że nawet nie wiedziałam, że z jego śmiercią wiązała się jakaś tajemnica. Obiło mi się tylko, że zginął w katastrofie lotniczej. A tymczasem to jest dużo większa sprawa, w dodatku odtajniona stosunkowo niedawno. Dla samego tego warto przeczytać reportaż.

Podejrzewam, że dla osób solidniej wgryzionych w temat Cena nieważkości może nie wydawać się szczególnie odkrywcza. Nawet ja, która tematem interesuję się tak trochę „przy okazji”, znałam część podanych przez autorów faktów. Ale to w niczym nie przeszkadza: reportaż jest napisany ciekawie, miejscami nawet budzi emocje, a taka powtórka z historii zawsze się przyda. Autorzy przybliżają zarówno kulisy lotu Polaka w kosmos, jak i kulisy lotów w kosmos w ogóle, a także szczegóły funkcjonowania Związku Radzieckiego i życia w PRLu. Dla mnie była to ze wszech miar wciągająca wycieczka.




Jakże to będzie w roku 2000? Ilu Polaków będzie latać wokół Ziemi, ilu badać tajniki kosmosu? Jakże to dziwne i potężne będzie widowisko – posunie chyba tak daleko „bryłę świata”, że nawet sobie tego wyobrazić nie możemy.

3 komentarze:

  1. Brzmi jak #czytałabym. Komarow to z jakiegoś powodu postać, do której mam ogromny sentyment, a chć historię Leonowa znam dość szczegółowo, to nigdy dość, bo jest niesamowita. Dzięki za polecajkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo warto :) (mam mobi, gdybyś była zainteresowana^^). Do Komarowa takoż mam sentyment, nawet znam powód: chodziłam do podstawówki jego imienia. I zawsze mi było strasznie szkoda, że w 1999 zmienili na Zawiszy Czarnego, bo kurde kamaaaaan, nie mówimy o żadnym zbrodniarzu wojennym, tylko o kosmonaucie. Co on kogo uwierał?

      Usuń
    2. Mój sentyment chyba przez to życzenie pogrzebu z otwartą trumną.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...