niedziela, 10 października 2010

Granie na Fraakranie (9) - Arcanum: Of Steamworks and Magick Obscura

To całkiem dobry dzień. Fraa właśnie dostała dwie pizze w cenie jednej, bo pierwsza była ponoć spalona, więc w Da Grasso uznali, że muszą dać drugą, dobrą, a tę spaloną... a z tą spaloną niech sobie klient zrobi co chce. Myk polega na tym, że Fraa jest fanką spalonego jedzenia, więc jak najbardziej tamta pierwsza pizza jej odpowiada. Teraz kawiarka ma obiady na najbliższe cztery dni.
Żeby więc nie psuć tego udanego dnia, Fraa postanowiła zająć się również czymś przyjemnym.

Arcanum: Of Steamworks and Magick Obscura
Jeśli ktoś z Państwa w jakiś sposób ominął do tej pory tytuł Arcanum: Of Steamworks and Magick Obscura (a po polsku: Arcanum: Przypowieść o Maszynach i Magyi), natychmiast powinien uzupełnić tę zaległość. Poważnie.
Jest to komputerowa gra fabularna, rozgrywająca się w świecie, w którym magia – a właściwie Magyia – nieustannie ściera się z technologią. Ten niepowtarzalny klimat zapewni godziny pełne niezapomnianej i wciągającej zabawy.

Ale zanim o grze, należy powiedzieć kilka słów o kwestiach organizacyjnych.
Grę stworzyła Troika Games, nieistniejąca od 2005 roku, mimo wyprodukowania również tak klasycznych tytułów, jak Świątynia Pierwotnego Zła (system Dungeons & Dragons) oraz Vampire: The Masquerade – Bloodlines. Wydała Arcanum Sierra Entertainment (odpowiedzialna między innymi za wydanie gier z serii F.E.A.R. oraz Half-Life). W Polsce dystrybucją steampunkowego cudeńka zajęło się Play-It.
I jeśli ktoś ma wersję z Play-It – wszystko jest w porządku.
Pech jednak chciał, że Fraa, nabywając grę, była nieco niedoinformowana, w związku z czym nabyła drogą kupna Arcanum z GameStara. I jakkolwiek kawiarka nigdy nie czytała magazynu GameStar, to z całą pewnością może odradzić nabywanie ichnich wersji gier.
Arcanum się zainstalowało, a i owszem, następnie – zgodnie z instrukcją – Fraa zainstalowała dołączonego do płyty patcha... I właściwie tu skończyło się jakiekolwiek „zgodnie z instrukcją”. Bo okazało się, że gra nie odpala, choćby Fraa na rzęsach stawała. Jak się okazało po wnikliwym poszukiwaniu informacji w Internecie, należało tę (oryginalną! należy podkreślić...) grę scrackować, żeby dawała się uruchomić bez płyty. Oczywiście o zainstalowaniu patcha spolszczającego nie mogło być w tym momencie już mowy, bo w żaden sposób nie współpracował on z crackiem, ale tak naprawdę Fraa i tak nie widziała nadzwyczajnego sensu w spolszczaniu.

Fraa nie może się w tym miejscu oprzeć wciśnięciu drobnego ponarzekania: to po to kupuje się oryginalną wersję, żeby później być zmuszonym ją crackować?! Tak ma wyglądać realizacja postulatów wszystkich baranów, którzy z uporem godnym lepszej sprawy wciskają ludziom, że piractwo jest przestępstwem? Człowiek płaci, po czym i tak musi kombinować z nielegalnymi dodatkami, żeby móc skorzystać z legalnie (!) nabytego towaru, bo bez tego ani rusz? Paranoja, ot co, mili Państwo.

Skoro już Fraa wtrąciła swoje narzekania, można iść dalej.
Na jakimś trzydziestym siódmym poziomie będąc, Fraa ogarnęła, że lada moment, a uderzy w limit poziomów, który, niestety, wynosi 50. W panice więc zawiesiła grę i zaczęła kombinować. Oczywiście są w sieci dostępne niwelatory poziomów, ale naturalnie nie współpracują ze scrackowaną wersją z GameStara. W efekcie tego wszystkiego, żeby móc sobie komfortowo pograć, Fraa musiała tak czy tak nabyć grę nieco bardziej pokątnymi metodami, dorzucić niwelator – no i wtedy to miało jakiś sens.
Naprawdę. Pięćdziesiąt poziomów nabija się błyskiem, a potem jest tylko smutek i żal, bo człowiek chciałby jeszcze tylu rzeczy się nauczyć!
Aha – jeśli komuś bardzo zależy na polskiej wersji językowej, a ma wersję, która pozwoli na zainstalowanie spolszczenia: droga wolna. Gracz będzie miał do czynienia z kinową polonizacją, a więc głosy i tak zostały oryginalne.

Teraz – skoro wiedzą już Państwo, żeby wystrzegać się wersji z GameStara – można przejść do samej gry.

Arcanum - train
Jak już Fraa wcześniej wspomniała, Arcanum jest niesamowitym, steampunkowym światem, w którym trwa ciągła rywalizacja Magyi i technologii. Gracz może oczywiście wybrać dowolną stronę barykady, może też próbować pozostawać gdzieś pośrodku. Kawiarka jednak jest zdania, że gdyby chciała pograć sobie magiem, odpaliłaby Baldur's Gate na ten przykład. A to, co odróżnia Arcanum od innych tego typu cRPG, to właśnie technologia, dlatego też Fraa bez żadnego wahania zaczęła grać krasnoludzkim technologiem.
Tu trzeba wspomnieć, że konsekwencje opowiedzenia się po jednej ze stron są w bardzo miły sposób zaakcentowane. I tak na przykład im mocniej rozwinięte technologiczne umiejętności ma postać, tym mniej chętnie rozmawiają z nią magiczni sprzedawcy (dysponujący zwojami i magicznymi przedmiotami) i trenerzy. W końcu dojdzie do tego, że będzie można usłyszeć od nich jedynie gwałtowne zalecenie opuszczenia sklepu. Z kolei tacy na przykład kowale będą nastawieni do postaci bardzo pozytywnie.

Trzeba przyznać, że na samym początku, zanim bohater nie zdobędzie bądź nie wyprodukuje sobie jakiejś sensownej broni, technologowi nie jest łatwo, a po znalezieniu pierwszego, marnego pistoleciku amunicja bardzo szybko wychodzi. Jednak z czasem robi się coraz weselej, więc warto wytrwać przy swoim postanowieniu. Tym bardziej, że od posługiwania się Magyią gracz będzie miał towarzysza, Virgila. O Virgilu początkowo niewiele wiadomo, a jego historia ujawnia się wraz z tokiem gry i rozwojem głównego wątku.
Skoro już Fraa wspomniała o Virgilu, zatrzyma się na chwilę w ogóle przy towarzyszach. W grze jest ich ogromny wybór, a limit postaci, które mogą dołączyć, zależy od charyzmy i perswazji. Tu jeszcze jedna uwaga: często zapisywać stan gry! Fraa przez połowę rozgrywki jęczała o Loghaire'a Thunder Stone'a, o którym przeczytała, że można go przyłączyć jako towarzysza. Mieć w drużynie krasnoludzkiego dowódcę Wheel Clanu! To by było coś! Kiedy w końcu kawiarka do niego dotarła okazało się, że jakiś czas temu źle przeprowadziła jedną rozmowę, w związku z czym Loghaire nie zdradza chęci podążenia za kawiarczą postacią. Rada wtedy jest jedna: załadować i jeszcze raz.
Tak samo przykra niespodzianka może spotkać gracza, jeśli nastawi się na dołączenie do drużyny psa – zapisywać, zapisywać, zapisywać.


Jeszcze jedną właściwością Arcanum, o której trzeba wspomnieć, jest możliwość zmieniania trybu walki. Nawet podczas samej bitwy gracz może włączać i wyłączać tryb walki turowej, wedle uznania.

Teraz coś o świecie: tak, Fraa już dwukrotnie wspomniała, że jest niesamowity, steampunkowy i że Magyia oraz technologia. Odbija się to między innymi w lokacjach, które można odwiedzać. Fraa, która – tytułem przypomnienia – gra technologiem, szczególnie upodobała sobie największe miasto Arcanum, Tarant. W Tarancie znajduje się kolej (szczególnie nielubiana przez magów), metro oraz ogromna posiadłość wybitnego przedsiębiorcy, wynalazcy silnika parowego, Gilberta Batesa (no właśnie... Bates... G. Bates – B. Gates... coś dzwoni, prawda...?), dla którego zresztą będzie można wykonać szereg misji. Jak łatwo się zorientować, jest to miasto najbardziej przyjazne technologom.
Ale są też lokacje nakierowane na magów – przede wszystkim: Tulla.

Arcanum
W ogóle jeśli idzie o świat Arcanum, to jest on szalenie rozbudowany. Gracz może spędzić całe godziny na zwiedzaniu kolejnych miast, jaskiń i innych lokacji, a i tak nie pozna wszystkiego. Podczas rozgrywki przyjdzie mu przemierzyć stolicę technologów, magów, tajemne miasta elfów, mrocznych elfów czy skryte przed wzrokiem ciekawskich siedliska krasnoludów. W zależności od kolejnych wyborów gracza, odkryje się przed drużyną jedynie pewna część tego świata i jego historii.

Owszem, Fraa jest pełna ochów! i achów! pod adresem gry Arcanum: Of Steamworks and Magick Obscura. Bo to naprawdę genialny produkt – pod względem rozbudowania, złożoności fabuły, wątków pobocznych... no i humoru oraz aluzji do innych rzeczywistości (zarówno z gier, jak i z życia całkiem realnego). Niech wystarczy, jeśli kawiarka wspomni o kilku elementach: Gilbert Bates, o którym Fraa już wyżej pisała, rywalizuje na polu technologii z niejakim Cedrikiem Appleby. Panie z kolei zadają podróżnym fundamentalne pytanie: Where do you want to go today? W muzeum osobliwości w Tarancie gracz może znaleźć wypchanego brahmina z Fallouta – dwugłową krowę. A na Isle of Despair przetransportuje drużynę na swoim okręcie nikt inny, jak sam Edward Teach, tak dobrze znany, właściwie legendarny Czarnobrody. Gracz może też porozmawiać z Hieronimem Maximem, od którego da się uzyskać karabin maszynowy – sir Hiram Stevens Maxim wita, a jakże.
Tego typu smaczki sprawiają, że zagłębienie się w świat Arcanum daje jeszcze więcej frajdy.

Tak – Fraa jest zachwycona tą grą i poleca ją każdemu, kto lubi solidną dawkę niegłupiej rozrywki w magiczno-steampunkowym klimacie, a nie jest niewolnikiem mega wypasionej grafiki. Kawiarka wychodzi z założenia, że grywalność jest od grafiki istotniejsza. A Arcanum po prostu wciąga na dobre i wypluwa po długim, długim czasie przedniej zabawy (zresztą, przy wtórze bardzo przyjemnej dla ucha muzyki), z wielością wątków pobocznych i ogromnym wyborem towarzyszy oraz ścieżek rozwoju głównego bohatera. Później żadna gra nie jest już taka jak dawniej, a człowiek (no, a przynajmniej kawiarka) szuka jakiegokolwiek substytutu, który mógłby zastąpić Arcanum. Bo jednak rżnąć w jedną grę tygodniami nie wypada...
Pełne 10/10, jeśliby Fraa miała oceniać w dziesięciopunktowej skali.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...