poniedziałek, 31 października 2016

NaNoWriMo 2016

Z braku fanarta - Złotousty
machnięty czym prędzej
Chibi Makerze.
No dobrze. Ta notka powstaje nieco naprędce i po prawdzie jako owoc mojej własnej, osobistej prokrastynacji. Bo powinnam tak naprawdę siedzieć nad jakimś konspektem czy czymś, bo nie mam nic zupełnie, ale ponieważ na myśl o konspekcie chce mi się wyć, to ten… to czemu by nie napisać notki, co nie? Wszak to już tradycja, że muszę się pożegnać na miesiąc. Choć w tym roku akurat ten miesiąc nie będzie się wiele różnił od października czy września, bo jakoś w ogóle ostatnio mi blog oklapł smętnie i coś nie może wstać.

Niemniej: za sześć godzin zaczynam pisać powieść. O tym, że będę ją pisać, wiedziałam od jakichś czterech lat. Że będzie Złotousty-król i że w dużej mierze będę chciała opowiedzieć, co się z nim działo między zakończeniem Który tchnieniem stworzył Lewiatany a jakimś punktem z końcówki jego życia. Wiem, że chcę tę opowieść połączyć z Pustynnymi Mistykami, a skoro z nimi – to i ze Smokiem, bo przecież to właśnie oni są najgorliwszymi z wyznawców.
I to jest ta wiedza, którą ze sobą wlokę od paru lat. Niestety, trudno na takiej bazie napisać powieść w tempie 1665 słów dziennie. Nie mam żadnej dokładniejszej wizji fabuły, żadnego zalążka konspektu. Ani kawałka blurba czy fanarta, o okładce nie wspominając. Wkraczam w to NaNo zupełnie zielona – chyba że jakimś cudem uda mi się wyprodukować coś w ciągu najbliższych godzin. Jedyne, co zdołałam tyle o ile ogarnąć, to playlista - choć i to bez szału, bo składa się na nią raptem dziesięć utworów.

Nie ukrywam, że nie wiem nawet, dlaczego tak wygląda tegoroczna NaNoWigilia. Bądź co bądź powinnam być solidnie zmotywowana i pełna energii do pisania. W końcu dopiero co Genius Creations ogłosiło wyniki konkursu „Ten pierwszy raz” i hej, zajęłam drugie miejsce (do pierwszego zabrakło mi jednego punktu). Nie tak znowu dużo wcześniej Creatio Fantastica ogłosiło wyniki konkursu z okazji ich dziesięciolecia – i hej, zdobyłam wyróżnienie i będę w antologii. No i Szortal mnie przytula od czasu do czasu. Nic tylko siadać, pisać i rozsyłać do wydawnictw, no nie? Bo kiedy, jeśli nie teraz, po serii pozytywnych kopnięć od losu?
No więc nie. Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Nie czuję ani jarania, ani w ogóle potrzeby pisania tego tekstu. Będę walczyć, no bo jeśli to odpuszczę, to tak naprawdę co innego miałabym robić?


Mam potężny problem z tegorocznym NaNo. Mam też nadzieję, że to tylko blokada na starcie, a potem jakoś to wszystko się poturla. W każdym razie no: wiem, że ostatnio pojawiałam się tu w sumie średnio raz w miesiącu, ale w listopadzie to będzie – że tak to ujmę – usprawiedliwiona i oficjalna nieobecność. No.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...